- Przynieś mi trochę wody, jakieś czyste szmaty i parę bandaży. - powiedział
- Dobrze, za chwile będą gotowe. - odparł siedemnastolatek i poszedł po owe rzeczy. Po kilku minutach wrócił z nimi i postawił je przy Tensekim.
- Podnieś go trochę. Muszę obmyć mu twarz z krwi. - rzekł Yōkamai
Nastoletni Yōkamai usiadł na łóżku w pobliżu Kiyōkai, a następnie wziął go pod pachy i lekko podniósł. Wtedy czarnowłosy młodzieniec wziął kawałek szmatki oraz nawilżył ją. Wilgotny materiał przyłożył do twarzy nieprzytomnego młodzieńca i zaczął zmywać wciąż spływającą krew z jego twarzy. Następnie namoczył dwa inne kawałki materiału oraz przyłożył je do ran, owijając potem bandażem. Wówczas delikatnie ujął przestawioną kość nosową chłopca i nastawił ją, wkładając potem dwie inne części materiału w jego nozdrza, a w ten sposób usztywniając całość. Na samym końcu owinął nastolatka bandażem wokół nosa.
- Możesz go położyć z powrotem. Teraz musi odpoczywać. - oznajmił niebieskooki Yōkamai
- Tenseki, przecież on się udusi... - jęknął miedzianowłosy młodzieniec
- Zaraz się obudzi... - odrzekł niezadowolony mężczyzna - Poczułem to w dłoniach, kiedy opatrywałem jego nos...
- Jak myślisz, wszystko będzie z nim dobrze? - zapytał Hideki
- Wszystko będzie w porządku, Hideki. Obrażenia, których doznał, nie są wcale takie ciężkie. Myślę, że za dwa tygodnie znów będzie mógł poprawnie funkcjonować. - odparł Tenseki
- Och, rozumiem... - westchnął siedemnastolatek - Muszę przyznać, iż jestem pod wrażeniem.
- Jakim znowuż wrażeniem? - podpytał starszy Yōkamai
- Uratowałeś Kagawego, mimo że go nie lubisz. To szlachetny czyn. - powiedział nastolatek
- Już tam zaraz szlachetny. - bąknął dwudziestolatek, po czym spuścił głowę - Wykonałem to, co uważałem za słuszne. Ochroniłem go, bo nie chciałem, by stała mu się większa krzywda. Zrobiłem to, bo taki jest mój obowiązek. Mam chronić słabszych, a nie zostawiać ich na pastwę losu.
- Naprawdę sądzisz, że to zwykła wola obowiązku popchnęła cię do tak bohaterskiego czynu? Co, jeśli leży w tym głębszy sens?
- Głębszy sens? - burknął młodzieniec, znów kierując wzrok na przyjaciela - O czym ty mówisz, Hideki?
- Co, jeśli czujesz do niego coś więcej niż tylko koleżeńskość? Co, jeśli tak naprawdę jest między wami pewna więź, której nie jesteś sam w stanie określić? - snuł ognistowłosy chłopak
- Odszczekaj te słowa, Hideki! Między mną a Kagawem nie ma niczego innego oprócz zwyczajnej znajomości! - oburzył się mężczyzna, wtenczas wstając
- Zastanów się, Tenseki. Między wami jest coś, czego sam nie potrafisz nazwać. Wiesz o tym, ale nie chcesz dopuścić do siebie tej myśli, prawda?
- Masz natychmiast przestać! - krzyczał starszy Yōkamai
- Przemyśl to. - rzekł młodszy Yōkamai podczas, gdy wstawał - Z tego może się zrodzić przyjaźń na wieki. Coś, czego i ja nie jestem w stanie ci wytłumaczyć.
Po tych słowach Hideki wyszedł z sypialni Tensekiego i poszedł na salę treningową. Sam Tenseki wtenczas usiadł na łóżku i złapał się za głowę, która bolała go od całego zamieszania. Siedział w ciszy, próbując myśleć o słowach Hidekiego, lecz ilekroć to robił, zaciskał pięść i szybko odsuwał od siebie ową myśl, karcąc się własnymi przekonaniami, że między nim a jego kolegą nie istnieje żadna głębsza więź. Wtedy też spojrzał na Kagawego, który ciągle był nieprzytomny. Patrzył na jego delikatną, zabandażowaną twarz na przemian ze współczuciem i pogardą. Uczucie współczucia przeważyło jednak gdzieś w głębi jego duszy, co sprawiło, że Tensekiego ogarnęła nagła potrzeba opieki nad potrzebującym pomocy nastolatkiem. Yōkamai położył wtedy dłoń na policzku chłopca i delikatnie go po nim pogładził, po czym się uśmiechnął. Szybko jednak uświadomił sobie, co robi i natychmiast zdjął dłoń z twarzy piętnastolatka, przestał się uśmiechać oraz odwrócił wzrok. Prócz tego skarcił się w myślach, zadając sobie pytania "Co ja właściwie robię? Co się ze mną dzieje?". Właśnie wtedy poobijany młodzieniec powoli otworzył oczy, a ponadto ujrzał nad sobą Tensekiego. Mimo, iż na twarzy dwudziestolatka widniała powaga, w głębi jego morskich oczu widać było pewne wahanie się.
- T-Tenseki?... - jąkał się Kagawe - Gdzie ja jestem?...
- Jesteśmy w mojej sypialni... - odparł Tenseki
- C-co się stało?... - zapytał nastolatek
- Zostałeś pobity i straciłeś przytomność. - odpowiedział Yōkamai. Kagawego wstrząsnęła ta odpowiedź tak bardzo, że przez kolejne dziesięć minut nie mógł z siebie wydusić ani słowa.