W pałacu istnieje kilka rang wojowników. Najniższa z nich, czyli "Yagatashi-Kamate", odpowiada za asekurację starszych oraz sprzątanie. Potem następuje awans na "Tsagakashi", którzy są uczeni podstawowych i obronnych technik walk, jako że sami nie mogli brać w nich udziału. Następnie, po ukończeniu treningu, wojownik otrzymuje awans na "Zashiramu" i przystępuje do nauki Kung-Fu, jednocześnie otrzymując nowe obowiązki, takie jak ostrzenie broni białej. 3 lata po awansie otrzymuje kolejny awans na rangę "Takeramu", która otrzymuje specjalne zezwolenie na udział w turnieju "Makoto Rakana", a owe zezwolenie zostaje potwierdzone na papierze pieczęcią cesarską, którą trzeba ukazać gospodarzowi turnieju, gdyż w razie przeciwnym zezwolenie zostaje uznane za fałszywe. Wojownik 4-tej rangi sprawujący się dobrze zostaje awansowany na rangę, w której to znajduję się obecnie - "Kiyōkai", która zajmuje się wszystkimi najcięższymi obowiązkami, jakich nie posiadają inne rangi, a za wezwaniem Mistrza - uzupełniają ważne dokumenty odnośnie całego pałacu. Tylko ci, którzy wykazali się niezwykłą cierpliwością i determinacją, otrzymują zasłużone miano "Yōkamai", w konsekwencji stając się wzorem dla młodszych, a jako ranga najwyższa otrzymuje przywilej zasiadania w radzie zwanej "Zeito". Również są zwolnieni ze wszystkich obowiązków, ponieważ ich zadaniem jest walka, dlatego też tak wielu wojowników stara się dostać na najwyższy szczebel tej - jakże paradoksalnie trudnej do przebycia - drabiny.
Skoro już mowa o mojej osobie... Zwę się Kagawe Akatashi oraz jestem 15-stoletnim wojownikiem, lecz... o sobie będę rozpisywał później, gdyż właśnie zaczyna się trening.」
***
Tymi słowami Kagawe zakończył pisanie w swoim pamiętniku, który był dla niego rzeczą niezwykle istotną, ponieważ była to jedyna rzecz z jego rodzinnego domu, jaką posiadał. Podniósł się wtedy z podłogi i ostrożnie schował pamiętnik w małej, drewnianej szafeczce stojącej tuż obok łóżka, oraz ruszył na plac treningowy. Czekał tam na niego inny kolega-wojownik - Tenseki Shimuro - będący zasłużonym Yōkamai. Młody chłopiec stanął przed nim i zmierzył go wzrokiem, podobnie jak jego przeciwnik, który wraz z resztą wojowników czekał na dźwięk gongu rozpoczynającego trening.
-Niech tylko usłyszę gong, a upadniesz szybciej niżelibyś zdążył się obejrzeć. - powiedział Tenseki, jednocześnie ujmując na twarzy sarkastyczny uśmieszek
-Fakt, iż znajdujesz się rangą wyżej, nie czyni dla mnie większego problemu. - odparł Kagawe wraz z równie ironicznym uśmiechem na twarzy.
Wtedy też rozległ się dźwięk gongu. Yōkamai rozpoczął atak prostym uderzeniem z pięści, mimo iż była to słaba technika, gdyż Kiyōkai przewidział to i łapiąc starszego wojownika za ramię, szybkim ruchem powalił go na ziemię - tym samym unikając ataku. Rozdrażniony Tenseki szybko się odwrócił na drugą stronę i spróbował unicestwić towarzysza kopnięciem z salta, jednak i to zostało przewidziane przez obiecującego Kagawego, który złapał rywala za kostkę i popchnął go do przodu. Zdenerwowany Yōkamai pośpiesznie podniósł się z podłogi i chwycił młodszego przeciwnika za dłoń, a pociągając go we własną stronę, kopnął go w piszczele, co skutkowało upadkiem nastolatka. Potem jego starszy towarzysz stanął nad nim, podniósł go za bluzę i puścił z niewielkiej wysokości licząc, że w ten sposób wywoła u niego coś w rodzaju wstrząsu mózgu. Osłabiony nastolatek odwrócił się twarzą do rywala i ponownie zmierzył go wzrokiem, w czasie gdy ten na nim usiadł i łapiąc go po raz kolejny za bluzę, uniósł pięść. Młody Kagawe po kolei unikał silnych ciosów Tensekiego, odwracając głowę w stronę inną niż był przez przeciwnika atakowany. Wtedy też chwycił starszego kolegę za kimono i przysunął go do siebie. Młodzi wojownicy byli niezwykle do siebie zbliżeni i gotowi do ataku, lecz w tym momencie Mistrz zawołał donośnym głosem "Koniec treningu!", jak i rozległ się gong kończący trening. Zmęczeni i ciężko oddychający wojownicy nie mieli jednak zamiaru kończyć walki, gdyż ich agresywne nastawienie ani trochę się nie zmniejszało. Kiyōkai zacisnął pięść i prawie uderzyłby rywala, gdyby nie Fukuhari-Sensei oraz inni wojownicy, którzy wtargnęli pomiędzy chłopców i siłą ich rozdzielili. Obaj przeciwnicy zareagowali donośnym wrzaśnięciem z powodu niezakończonej bójki. Ponieważ nie mogli opanować swoich emocji, zostały im zasłonięte usta.
-Ponieważ zlekceważyliście dźwięk gongu oraz moje zawołanie, za karę traficie do magazynu i posprzątacie go tak, aż będzie lśnił. - stanowczo powiedział Mistrz Fukuhari.
-Ależ Mistrzu! - wyrywał się młody Kagawe
-Nie denerwuj mnie, młody wojowniku. - odparł Fukuhari-Sensei, wskazując swoim stanowczym ramieniem na magazyn.
Wojownicy, którzy pomogli Mistrzowi rozdzielić wojowników, zanieśli ich i wtrącili na wyznaczone miejsce. Krótko po tym dał się usłyszeć brzęk kluczy, które wzmacniały zamknięcie tak, aby ukarani nie mogli się wydostać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz