poniedziałek, 31 sierpnia 2015

#3: 「捜査 。」 (Śledztwo.) [Część 1]

Tuż po dźwięku usłyszanym przez chłopców otwarto drzwi do magazynu, w którym tkwili młodzieńcy. W drzwiach stał Mistrz Fukuhari, który - widząc ową dwójkę tulącą się do siebie - natychmiast zareagował.



- Cóż wy takiego wyrabiacie? - zapytał - Macie natychmiast przestać!

- Oczywiście, Mistrzu. - przytaknęli chłopcy, odłączając się od siebie i kłaniając się w stronę Sensei.

- Chodźcie proszę ze mną. Musimy porozmawiać o waszych nowych obowiązkach. - powiedział Mistrz Fukuhari

- Znowu? - spytał Kagawe, opuszczając magazyn razem z Mistrzem oraz Tensekim

- Owszem, znowu. - odparł Fukuhari-Sensei z ironią w głosie. Chłopcy szli jeszcze kawałek za swoim Mistrzem, po czym przystanęli niedaleko budynku, w którym to urzędował Sensei. - Słuchajcie mnie teraz uważnie, młodzieńcy.

- Słuchamy, Mistrzu. - odrzekli chłopcy

- Tenseki, ty pójdziesz wytłumaczyć młodym Zashiramu, jak nabrać wprawy do ostrzenia broni, tak żeby się nie skaleczyli. Zrozumiałeś dokładnie?

- Tak, Mistrzu. - przytaknął Yōkamai, który w miarę po wypowiedzeniu swoich słów skierował się w kierunku innego budynku

- Ty, Młody Kagawe, pójdziesz do budynku, za którym właśnie stoisz i dokończysz niektóre papiery. Są mi one potrzebne na piątek w tym tygodniu, lecz nie mam zbytnio czasu aby je dokończyć, dlatego powierzam to zadanie tobie. Mam nadzieję, że spiszesz się - jak to mówią - na medal.

- Oczywiście, Mistrzu. Zabieram się do roboty. Czy mogę uprzednio wrócić do swojej sypialni? Muszę coś sprawdzić.

- Jasne, zalecam jednak szybkie uporanie się z problemem. - rzekł Mistrz Fukuhari i odszedł w kierunku placu treningowego



Młody Kiyōkai poszedł do swojej sypialni i rzucił okiem na to, czy nikt nie zagląda w jego stronę. Następnie ostrożnie otworzył małą szafkę, w której trzymał swój pamiętnik, wsunął go delikatnie pod bluzę, a szafkę zamknął na klucz. Nie była to szafeczka wysokiej jakości, ale poniekąd spełniała swoje zadanie. Wtedy Kagawe podniósł się z podłogi i poszedł do sali papierniczej. Wchodząc do środka zauważył, że drzwi mocno skrzypiały i potrzebowały naoliwienia. Ostrożnie je zamknął mimo to i usiadł przy biurku, na którym leżał niedokończony zwój pergaminu. Kagawe złapał za pióro i namoczył je w atramencie. Następnie wziął do ręki papier i zaczął czytać to, co było na nim napisane. Treść tego pisma brzmiała następująco:

***

「Hideki Takoma, jeden z naszych Yōkamai, dopuścił się ostatnio haniebnych czynów, za które powinien zostać ukarany stosowną karą. Jego wybryki odnoszą się do zasad Pałacu Wojowników Yagasai Kiyoki, które konsekwentnie oraz świadomie złamał. Dotyczy to również tajemnic ukrywanych przed radą i samym Mistrzem, co czyni go nielojalnym wobec naszego obowiązku bycia uczciwym, w ten sposób uporczywie go łamiąc. Dlatego też, jako zarządca Pałacu Wojowników, wnoszę o karę...」

***

W tym miejscu zapis się kończył. Młody Kagawe odłożył wtenczas pióro i przyglądał się w pismo na pergaminie. 



- Co takiego tam czytasz? - zapytał młodzieniec, któremu udało się niepostrzeżenie wejść do środka i stanąć za młodym Kiyōkai

- Nie ważne, Tenseki... A właśnie, już skończyłeś? - zapytał zdziwiony Kagawe

- Tak, skończyłem. Takie tłumaczenie to jak wsadzić miecz do pochwy. - odparł Tenseki z sarkazmem w głosie

- Zawsze musisz być taki bezczynny? - spytał znowu nastolatek, używając ironii

- Eh. - westchnął Yōkamai - Mógłbyś się czasem uciszyć i nic nie mówić przez dłuższy okres czasu. To takie przyjemne, kiedy siedzisz cicho.

- Och, też byś się uciszył! - zbulwersował się chłopiec

- Nieważne. - rzekł Tenseki - Masz szczęście, że w ogóle możesz wypełniać jakieś papiery.

- Czemuż to? Zwyczajnie nie można? 

- Normalnie Mistrz prosi o to tylko Yōkamai. - powiedział młodzieniec, patrząc na Kagawego swoim chłodnym wzrokiem - Najwidoczniej Sensei bardzo ci ufa, a nielicznym się to zdarza.

- Dziękuję, że mi to mówisz. - zarumienił się Kiyōkai

- Co nie znaczy, że cię wychwalam. - dodał Tenseki. Kagawe się oburzył. - Pokaż mi te papiery. - Nastolatek przytaknął i oddał starszemu towarzyszowi zwój. Yōkamai popatrzył chwilę, po czym oddał papier chłopcu. - Mam parę uwag.

- Jakich? - zapytał zdenerwowany Kiyōkai

- Hideki Takoma to mój dobry przyjaciel. Znam go od kilku lat i śmiem twierdzić, że wszystko, co tutaj napisano, jest niechybnym kłamstwem. 

- Dobrze, ale jeśli Hideki faktycznie jest bezkarny, po co nasz Mistrz miałby go wyrzucać z Pałacu?

- Tego nie wiem. - stwierdził Tenseki 

- W takim razie sami się tego dowiemy! - orzekł Kagawe, pośpiesznie wstając z krzesła i uderzając dłońmi o biurko

- Nie ma mowy! Nie próbuj mnie w to mieszać, Kagawe! - wrzasnął Yōkamai - Wiesz co się dzieje z tymi, którzy kryją tajemnice przed Pałacem!

- Pomyśl trochę! - odwrzasnął Kiyōkai pełen zapału. Jego wielkie, ciemnobrązowe oczy świeciły jak nigdy dotąd, a jego stanowczy uśmiech jakoby tłumaczył całą ambicję. - Nikt nam przecież nie powie, o co chodzi, bo nikt nic nie wie! A nasz Mistrz tym bardziej nam nie powie i nas jeszcze za to ukara, dlatego musimy działać na własną rękę i sami posprzątać po tym paskudnym bałaganie! 

 - No dobrze... - zastanowił się młodzieniec - A co będę miał z tego, że ci pomogę?

- Moją wierną przyjaźń i zaufanie! - wykrzyczał nastolatek, uderzając dłonią w stół

- Kpisz sobie ze mnie? - Tenseki spojrzał na niego swoim chłodnym wzrokiem

- Dam ci parę tych krówek, których Sensei nie pozwala nam jeść! - uśmiechnął się Kagawe

- Umowa stoi. - pośpieszył się Yōkamai. Nie wiedział jeszcze w co się wpakował. Tymczasem młody Kiyōkai bezzwłocznie zwinął zwój i ukrył go pod bluzą - tam, gdzie trzymał swój pamiętnik.  Podbiegł wtedy do starszego wojownika.

- Nie ma chwili do stracenia! - krzyczał radośnie nastolatek, lekko szarpiąc Tensekiego za ramiona - Mamy czas do piątku rano, gdyż wtedy Mistrz przyjdzie po ten papier, co go schowałem. Dlatego musimy działać szybko i niezauważalnie! 

- Dobrze, ale jak chcesz to zrobić? - zapytał dwudziestolatek, który miał większe doświadczenie w tego typu sprawach

- Mam parę pomysłów, a teraz chodź! Nie zwlekajmy ani sekundy! - odparł wesoło chłopiec, ciągnąc starszego młodzieńca w stronę wyjścia

- "W co ja się wpakowałem..." - pomyślał Tenseki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz